Cześć!
Tu Magda i Michał.
Tworzymy fotografie, które po latach nadal wywołują emocje.

Dwa spojrzenia, jedna wspólna historia. Jesteśmy Turczyki.
Nasza praca zaczyna się od zaufania. Przez lata obecności na ślubach nauczyliśmy się, że najpiękniejsze kadry powstają „pomiędzy” – w momentach, gdy zapominacie o naszej obecności, a skupiacie się wyłącznie na sobie. To wtedy dzieje się magia, której nie da się wyreżyserować.
Nie znajdziecie u nas sztucznego ustawiania ani wymuszonych póz. Znajdziecie za to dwoje ludzi, którzy z taką samą pasją udokumentują intymne przygotowania w zaciszu domu, co szalone wesele pod gołym niebem. Jesteśmy tu po to, by zatrzymać dla Was emocje w ich najczystszej, nieprzerysowanej formie.
Wiemy jednak, że trudno jest otworzyć się przed kimś obcym. Nie chcemy być dla Was tylko anonimowymi „ludźmi z aparatami”. Skoro zapraszacie nas do swojego świata i powierzacie nam to, co najcenniejsze, czujemy, że jesteśmy Wam winni to samo. Chcemy, byście wiedzieli, co nas cieszy, co nas wzrusza i jak patrzymy na świat, gdy odkładamy sprzęt na bok.

Poznaj nas lepiej!
W wolnych chwilach uciekamy w góry, biegamy, pijemy kawę i planujemy kolejne podróże w Dolomity, które od trzech lat skradły nasze serca.
Szum lasu, górskie szlaki i ruch. To nasz przepis na reset.
Połączyła nas pasja, która szybko stała się naszą codziennością. Od 13 lat idziemy przez życie jako małżeństwo i duet fotografów. Ta wspólna droga sprawiła, że rozumiemy się bez słów – nie tylko w domu, ale przede wszystkim podczas Waszych uroczystości.
Jesteśmy rodzicami dwóch wspaniałych dziewczynek. Obserwowanie, jak patrzą na świat przez pryzmat światła i chwil, które staramy się zamknąć w kadrach, jest dla nas najpiękniejszą lekcją. Kiedy nie trzymamy aparatów w dłoniach, znajdziecie nas w lesie lub na górskim szlaku – to tam, w ruchu i blisko natury, odnajdujemy spokój, który wnosimy do naszej pracy.
Wiosną nasze serca przenoszą się do ogrodu.
Uwielbiamy ten moment, gdy natura budzi się do życia, za okami robi się zielono, a my możemy więcej czasu spędzać na zewnątrz. Nasz mały warzywniak i rośliny tam posadzone uczą nas cierpliwości i uważności – tych samych cech, które są kluczowe w naszej pracy. Ten nasz mikro-świat stał się początkiem wielkiego marzenia. Od niedawna w głowie Magdy kiełkuje wizja domu z prawdziwego zdarzenia – takiego z dużym warzywniakiem i własnym sadem, gdzie owoce można rwać prosto z drzewa. To cel, który napędza nas do działania.
Na co dzień wybieramy zielone i zdrowe smaki, ale wierzymy w balans – dobry gluten w gronie przyjaciół to dla nas definicja udanego wieczoru.

Planszówki, dobra książka, wieczory przy kominku i bajki Disneya
Zimą zwalniamy. Gdy dni stają się krótsze, najchętniej odpalamy naszą kozę i zaszywamy się w domu. Trzask drewna w kozie to dla nas sygnał do regeneracji i celebracji prostych przyjemności.
To czas na kubek gorącej herbaty, naszą kolekcję planszówek i książki o rozwoju. Uwielbiamy też wspólne seanse filmowe z dziećmi, gdy odkrywamy na nowo bajki Disneya oglądane w dzieciństwie. Te chwile przypominają nam, że w każdej historii – filmowej czy ślubnej – najważniejsza jest czułość i szczere emocje.
Adrenalina, wolność i majestat gór
Tam, gdzie kończą się utarte szlaki, zaczyna się nasza największa pasja. Jesteśmy uzależnieni od adrenaliny i sportów, które wymagają pełnego skupienia. Zimą Tatry stają się naszym domem – skitury i zjazdy z ośnieżonych stoków to dla nas najlepsza forma wolności.
Trzy lata temu wyruszyliśmy w Dolomity, by spełnić marzenie Michała z okazji jego 40. urodzin. Pierwsze ferraty stały się początkiem wielkiej pasji. Przepadliśmy. Za każdym razem, gdy opuszczamy te włoskie szczyty, w naszych głowach już kiełkuje plan na kolejny powrót.
Cisza, przestrzeń i bliskie spotkanie z majestatem gór to uczucia, których nie da się podrobić. To właśnie tam, w ekstremalnych warunkach, uczymy się pokory i uważności, które później wnosimy do naszej fotografii.
